Ekologia

Ekologia wyższego rzędu

Ekologia jest naszą tradycją. Już wiele lat temu, prowadząc nasz hostel w centrum Krakowa, przywiązywaliśmy szczególną wagę do ekologii:

  • segregowaliśmy śmieci,
  • do koszy zużywaliśmy pozakupowe reklamówkami z marketów,
  • monitorowaliśmy ilość gotowanej wody mimo informacji na czajniku z prośbą o wlewanie tylko potrzebnej ilości wody,
  • jedzenie pozostawione przez gości nigdy nie lądowało w koszu, a miało specjalną półkę, aby inni mogli z tego skorzystać,
  • zużyte resztki organiczne odstawialiśmy na kompost lub dla naszych zwierząt,
  • od samego początku świeciły nam tylko żarówki energooszczędne.

Tradycję ekologiczną z ogromną satysfakcją rozwinęliśmy na wsi, gdzie mamy znacznie większe pole do popisu!

Kurnik-lodówka w kolorze różowym

Z resztek materiałów, jaka została po budowie postawiliśmy nieco dziwny domek dla 12 kurek i pięknego kogutka-małolata. Jest różowy i wygląda jak lodówka. Mimo swej dziwności ma wszystko co potrzeba. Jedzenie, którym kurki są karmione to na przemian - kasza, ziemniaki, chleb, buraczki z soku które robimy i resztki z kuchni z różnych źródeł – znajomi z resztkami łączcie się! Wszystko co dzień doprawione pszenicą i witaminami z pokrzyw. Suszymy majowe pokrzywy na zimę! Pycha! Nikt teraz nie marnuje chleba, ani też nie wyrzuca resztek z obiadu.

Królestwo kurek zaczyna się finezyjną bramką owitą winogronem prosto z francuskiego południa. Na siatce rozwijają się kolejne szczepki innych gatunków.

Siadają sobie i sadzą spore jaja!

Różowy kurnik-lodówka stawi czoło ostrej zimie - ocieplony styropianem, jest tam zabawnie - są 4 grzędy do skakania, zaopatrzony w wentylator skonstruowany z rynny zwieńczonej daszkiem, żeby nie zaciekało, i kratką, żeby do środka nie wpadły inne stworzenia z niezapowiedzianą wizytą.

Miało być tak strasznie, a jest fajnie! Resztki nasze i znajomych nie marnują się a swoje, zdrowe i ekologiczne jajka to jest naprawdę COŚ!

PROJEKT - własne wyroby

Własnoręcznie wytwarzamy:
  • kiszony sok z buraków – nasza wytwórnia czerwonych krwinek i naturalny antybiotyk. Sok jest tak wspaniały, że nie nadążamy go wyrabiać, znajomi krzyczą – Więcej! Więcej! Bierzemy każdą ilość! A on musi sobie poleżeć, nie śpieszy mu się z byciem skonsumowanym
  • naturalne medykamenty, nie łykamy tabletek. Uważamy, że leki są w naturze. Ucieramy mikstury prewencyjne na przeziębienie na spirytusie dla dorosłych i na cukrze dla dzieci. Nie mamy katarków.
  • soki z własnych malin bez oprysków i nawozów metodą babci – kilo owoców na kilo malin
  • dżemy z różnymi dodatkami i z małą ilością cukru. W zimie pochłonięcie takiego słoika to jedno podejście. Mniam, mniam.

Rozwijamy się pod tym kątem. Wciąż dochodzi coś nowego.

PROJEKT - uprawy ekologiczne

Podlewamy tylko wodą ze zbiorników na deszczówkę. Nie stosujemy sztucznych nawozów. Naszym bogactwem jest kompost. Składamy tam od wielu lat wszystkie resztki organiczne, i wciąż go brakuje. Teraz doprawiamy cennym kurzeńcem – aż strach pomyśleć, co też się będzie działo! I bez kurzeńca wszystko tutaj takie dziwnie wielkie...

PROJEKT - dokarmianie jeża

Jeża można spotkać w nocy na drodze do kompostu lub przy schodach, gdzie zostawiamy resztki dla kota. Jak nie chodzi, to szeleści w liściach na froncie budynku.
Uwaga – nie brać na ręce!

a to jeż właśnie

Kominek

A dlaczego nie ugotować wody w kominku? Wielka kupa gałęzi znalazła zastosowanie i posłużyła jako alternatywne źródło energii. Ugotować zupę też można. Generalnie wszystko można.

Przy okazji ciepło nieco się rozprzestrzenia. Powietrze się łamie. Ziemniaki z kominka w folii pieczone z cebulka w środku to przysmak tego przybytku. Energia paleniska upiecze i przypiecze.

PROJEKT - wsparcie dla pszczół

W ramach tego projektu dom obsadzony jest poczciwymi, starymi nawłociami. Roślina o pięknym kształcie złotego kłosa przyciąga wszystko co małe i lata. Niektórzy z pewną pogardą podchodzą do rośliny – taki chwast... Jak zwał, tak zwał, ale jest piękny i miododajny! Populacja pszczół ginie w zastraszającym tempie, nie da się ukryć, że wraz z wymarciem tego gatunku, odejdzie też i gatunek ludzki. Nie możemy na to pozwolić! Dlatego też promujemy polskie, tradycyjne kwiaty, pełne pachnących i słodkich nektarów. Iglaczków mamy już trochę dosyć. Wtapiamy się w kolory i zapachy tradycyjnego, polskiego babiego lata! Jak u babci na wakacjach!

PROJEKT - przyciąganie motyli

Letnie, tradycyjne kwiaty o niebanalnej nazwie Rudbekia, zasiedliły trawnik wielkim łanem. Kochamy je bo rozpalają oko słoneczną żółcią i kuszą wonią setki motyli różnych gatunków roztaczając atmosferę wiejskiego lata. Bardziej delikatne rudbekie w kolorze różowym rozrastają się nieśmiało przywołując jeszcze więcej kolorowych owadów.

I kto mówi, że natura wymiera... wystarczy nasadzić rudbekii!

PROJEKT - suszarnia pokrzyw

W maju czołgamy się pod każdym zagonem w poszukiwaniu pokrzyw. Zbieramy je w ogrodzie i na miedzy, lecz nigdy od strony drogi, choć nie jest za ruchliwa. Pokrzywy zwykle idą pod młotek, a przecież to bogactwo witamin i minerałów! Pijemy takie bogactwo, i karmimy nim kurki – cenny dodatek do każdej porcji.

Suszarnia jest na strychu. Sucha i przewiewna.

Zbiorniki na deszczówkę

W gospodarce ekologicznej muszą być zbiorniki na wodę z nieba! Zbierają tak niesamowitą jej ilość, że jest to fakt zaskakujący dla człowieka miejskiego. Mamy zbiorników sztuk dwa. Korci więcej – aż żal patrzeć jak takie bogactwo ucieka i wsiąka!

Owite będą pnączami zimozielonymi, na niektórych ścianach wyłożą się winogrona prosto z francuskiego południa. Pod kranem woda stacjonuje w czarnych zbiornikach z przykrywką. W lecie jest cieplutka i bierzemy w niej kąpiel! Parawan i zapraszamy wszystkich chętnych!

Jakie korzyści z tego:
  • satysfakcja i świadomość wsparcia zasobów wodnych
  • znikające koszty zużycia wody z rurociągów
Gdzie można użyć:
  • letni prysznic! W balii lub niech ktoś polewa!
  • podlewanie setek roślin, jakie tu mamy
  • pucowanie domu nie budzi żalu laniem i laniem i laniem wody z kranu, a powierzchnie naszego obiektu pożerają mnóstwo wody dla swojej czystości
  • mycie głowy deszczówką czyli szkoda, że nie słuchałam babci wcześniej

PROJEKT - za dużo wody do zlewu

W zlewie kuchennym leży miska,a wodą z mycia naczyń podlewamy wszystkie kwiaty doniczkowe, których mamy tutaj mnóstwo. Lekka domieszka detergentu chroni rośliny przed wstrętnymi tarczówkami, a resztki jedzenia nawożą je. Przyjedźcie zobaczyć jak zdrowo wyglądają!

Mamy nadzieję, że ktoś się zainspiruje i powieli nasze schematy.